|
Spotkanie z pokutującymi duszami w PG nr 1 w Zawadzkiem
Zazwyczaj literatura romantyczna wzbudza skrajne emocje. Niektórzy omijają ją szerokim łukiem, inni natomiast gotowi są poświęcić noce na jej czytanie. Również my znaleźliśmy się w tym drugim – pewnie o wiele węższym gronie – i mimo wielu przeciwności postanowiliśmy sprostać tak trudnej lekturze, jaką są „Dziady” Adama Mickiewicza i zaprezentować ją w formie przedstawienia teatralnego. Na ten pomysł wpadła nasza polonistka, Pani Ola Morawiec. Pod jej przewodnictwem przez półtora miesiąca ciężko pracowaliśmy. Oj, a było nad czym! Kwestie do zapamiętania były obszerne i trudne, ponieważ napisane językiem poetyckim, jednak dzięki rymom tekst dość łatwo się utrwalał.
Kiedy tylko mieliśmy chwilkę wolnego czasu, od razu gromadziliśmy się w forum szkoły i wspólnie tworzyliśmy tę sztukę. Mogliśmy się pobawić w pirotechników – nie obyło się bez podpalania kądzieli czy też drewnianych szczap. Do tego po kropelce wlewaliśmy pewną starożytną, straszną miksturę, czyli u nas tzw. zmywacz do paznokci. Wszyscy tworzyliśmy zgrany zespół – jeden z nas układał w odpowiednim miejscu trumnę, drugi zlizywał likier z pączków, które były niezbędne w spektaklu. Na próbach pracowaliśmy po kilka godzin, a w dzień premiery nie wracaliśmy po lekcjach do domu, więc głodni, z uśmiechem, przyjęliśmy pyszną pomidorową podesłaną przez jedną z babć w termicznych kubkach. Zupa trochę zaspokoiła nasz głód, ale strachu przed występem nic nie zagłuszy, nawet w tym przypadku, nie przeje. Nasz pierwszy występ miał się odbyć 29 października o godzinie siedemnastej. Ale jak to zawsze bywa przed długo oczekiwanym wydarzeniem, pojawiły się pewne komplikacje. Mianowicie, część pączków tajemniczo zniknęła z tacy, brakowało zapałek, a goście zaczęli się zbierać przedwcześnie. Nie zrażeni jednak niczym ukryliśmy się w pracowni polonistycznej, chcąc zrobić niespodziankę widzom swoimi wymyślnymi strojami – jeden z nas miał na głowie dziób, inny wianek, a kolejny niósł krzyż. W klasie słychać było tylko ciężkie, miarowe oddechy i role, powtarzane pod nosami aktorów. Wszystkim z nas udzieliło się napięcie, ręce drżały nam ze strachu. W końcu usłyszeliśmy długo oczekiwaną zapowiedź. Mimo lęku wyszliśmy z sali z wysoko podniesionymi głowami i szerokimi uśmiechami. Widać było tylko znajome twarze naszych rodziców, dziadków i Pani Dyrektor Róży Paprotnej. Każdy z aktorów wyglądał swojej rodziny, szukając wsparcia i otuchy. Zaczęło się.
Samo przedstawienie opowiada o uroczystości odbywającej się w okolicach Dnia Zadusznego i łączącej w sobie tradycję pogańską i chrześcijańską. W uroczystości uczestniczy pospólstwo, które wierzy, że można pomóc duszom dostać się do nieba, spełniając ich prośby. Obrzędowi przewodzi Guślarz (Magdalena Nowak), który przywołuje istoty pozaziemski i wypytuje je o ich potrzeby. Jego pomocnikiem jest Starzec (Daniel Osiewak), który przynosi niezbędne przedmioty. Mroczny, pełen tajemnicy nastrój tworzy chór (Sybilla Dworaczek, Weronika Łyżwa, Paulina Kowalska). Na uroczystość przybywają duchy trzech kategorii – dzieci: Józio i Rózia (Jaś Krywalski i Helena Wajrauch), widmo złego Pana (Paulina Maślak), którego szarpie żarłoczne ptactwo (Sowa – Marta Ceglarek, Kruk – Wiktoria Kulpa, Orły – Ania Pisarska i Łukasz Guzy), a jako ostatnia pojawia się dziewczyna - Zosia (Viktoria Spałek). Każdy duch niesie zgromadzonym pewne przesłanie, a główny morał mówi o tym, że za każdy zły uczynek trzeba będzie ponieść karę.
Zdaniem naszym i naszych bliskich, a także naszych nauczycieli, przedstawienie wyszło świetnie. Dzięki tej sztuce mogliśmy pokonać tremę, utożsamić się z postaciami, oddać dramatyzm utworu i zrozumieć jego przesłanie, nabyć umiejętność wybrnięcia z trudnych sytuacji. Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszego teatralnego debiutu, ponieważ nasza praca została doceniona przez widownię. Mamy nadzieję, że wystąpimy również przed Wami, szerszą publicznością.
Aktorzy z klasy 1 B
|